Mostar – miasto kontrastów

Jadąc do Mostaru spotkaliśmy Toniego. Najpierw pomogliśmy mu złapać stopa. Potem w ramach podziękowania oprowadzał nas przez prawie 4 godziny po jego rodzinnym mieście. Miło prawda? Nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni czuliśmy jak Bóg zsyła na nam dobrych ludzi. To właśnie lubimy w podróżach autostopem!

Ale po kolei. Gdy wysiedliśmy z samochodu, miasto tonęło już w pełnym słońcu. Otaczał nas gwar i zapach spalin. Początkowo Mostar nie wyróżniał się niczym szczególnym.
Z czasem zaczął zadziwiać nas swoją kontrastowością. Niczym ludzie wychodzący z mroku w jasność, zaczęliśmy dostrzegać, oswajać wzrok, widzieć więcej –  wielobarwne domy, wielokulturowe miasto, którego niebo przecinają minaret oraz krzyż franciszkańskiego kościoła. Zaś gdzieś między pięknymi, zadbanymi domami wyłaniały się demony przeszłości, upiory przypominające o krwawej wojnie. Dziury po kulach w asfalcie, oraz zniszczone od bomb domy zostały, bo mają przypominać o wojnie – mówił Toni.
To niezwykłe, bo często w domach obok zgliszczy mieszkają ludzie, którzy zabili bądź wypędzili swoich sąsiadów. Ci, którzy uciekli zapewne nie mają ochoty wracać. Mostar obok Sarajewa został najbardziej zniszczony podczas wojny 20 lat temu.

...często w domach obok zgliszczy mieszkają ludzie, którzy zabili bądź wypędzili swoich sąsiadów.

Szliśmy dalej. Dochodząc do ulicy Kujundziluk droga naglę zgęstniała od trustów. Wielobarwne tureckie stragany są jedną z głównych atrakcji dla przybyszów z Europy centralnej. Powietrze było suche, a żar lał się z nieba strumieniami. Gwar i to nieustanne przedzieranie się między turystami z dużym plecakiem tak mnie osłabiło, że mimo słońca pobledłem i zrobiło mi się zimno.1 Poczułem się słaby. Przystanąłem. Odsapnąłem chwilę i poszliśmy na kawę. Jaka to była kawa! Moja słabość fizyczna, przyciągnęła mnie do mojej słabości do kawy. A może odwrotnie? Może nozdrza woń poczuły, lekką nutkę kawy w powietrzu i omdlałem nagle. Organizm zareagował na zapach. Nie można uciec, stawiać oporu, dezercja wysoce niewskazana. Usiedliśmy więc, by z pierwszym łykiem wpaść w absolutną podniosłość i zachwyt. Dobra kończę. Przepraszam za ten wywód –  kto lubi kawę ten mnie zrozumie, a ta turecka ma swój charakter.

Od lewej: Toni, Paulina, Ja

Wróciliśmy na stragany. Kolorowe chusty, plecione torby, wzorzyste dywany, naszyjniki, miedziane półmiski, a to wszystko w ferworze i pełnym słońcu. Idąc Kujundziluk doszliśmy do Starego Mostu – wizytówki Mostaru. Symbol pojednania wschodu z zachodem celowo zniszczony przez Chorwatów podczas wojny. W 2004 roku został odbudowany i wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Dziś działa jak magnes na turystów. Nie ma się co dziwić. Kamienny most piętrzy się 24 metry nad rzeką Neretwą. Skaczą z niego śmiałkowie. Tradycja mówi, że chłopcy robią to, by udowodnić swoją męskość. Z moich obserwacji wynika, że nie o odwagę, lecz o pieniądze chodzi. No chyba, że 15€, które trzeba zapłacić śmiałkowi, dodaje odwagi.

Pożegnaliśmy się z Tonim. Postanowiliśmy przed zapadnięciem nocy dojechać do Blagaju. Ruszyliśmy. Ale jakoś nam nie szło. Właściwie to szło, tylko szło, bo nigdzie nie ujechaliśmy stopem tego dnia. Doszliśmy na obrzeża Mostaru. Po drodze był przemysł, a właściwe to co po nim zostało, bo cały przemysł upadł wraz z przyjściem wojny. Kominy, estakady rur, hale z powybijanymi oknami, ruiny. Miasto niczym nie przypominało tego miłego, otwartego na turystów. Przeciwnie. Szliśmy jeszcze jakieś pół godziny. Z czasem zaczęły pojawiać się nowe budynki. Firmy, salony samochodów. Dziwne, że nie zostały wybudowane na miejscach pustostanów.

Rozbiliśmy się na placu budowy za Jysk-iem. Byliśmy tak przemęczeni, że nie zniechęcił nas nawet tabor cyganów, który bawił kilkadziesiąt metrów dalej. Rozpaliłem małe ognisko, by nie rzucać się w oczy. Paulina przygotowała zupę. Zjedliśmy ze smakiem. Po czym poszliśmy spać.


Przypisy:
  1. Teraz wiem, że popełniliśmy frajerski błąd nowicjusza. Pakując się na autostopową podróż ogranicz liczbę przedmów do minimum. Warto na przykład wrzucić do wnętrza plecaka śpiwór, przez to na starcie ma się już znacznie mniej miejsca.

Nie ma jeszcze kometarzy.

a Ty co napiszesz?